Krótkie podsumowanie po pobycie w UK

23/08/2008 – 22:22

Jak już pisałem, wybrałem się na trzytygodniowy kurs nauki języka angielskiego w Bournemouth (UK). Wyjazd został zorganizowany przez Pałac Młodzieży w Warszawie. Postanowiłem, że warto napisać kilka spostrzeżeń, które dla niektórych mogą wydać się dziwne, dla innych zabawne, a dla reszty całkiem normalne.

  • Wyglądam na pasażera z laptopem.
    Dzień drugi, jesteśmy w sali odlotów na Katowickim lotnisku. Kontrola bagażu rejestrowanego przebiegła bez problemów, nie mam nadwagi - a co za tym idzie, nie cierpi na tym mój portfel. Po chwili udajemy się do kontroli bagażu podręcznego i… zaskakującego pytania pani ze Straży Granicznej: “Czy ma Pan w torbie laptopa?”. Warto dodać, że z całej grupy tylko ja zostałem o to zapytany.
  • Klucz do sieci WiFi?
    Po zakwaterowaniu się w rodzinie angielskiej nadszedł moment, aby grzecznie zapytać, czy można skorzystać z komputera i internetu. Udało się, mamy do dyspozycji laptopa podłączonego do sieci WiFi. Jednak pojawił się pewien problem, a mianowicie jak podłączyć drugiego laptopa do sieci bezprzewodowej - po pół godziny ciężkiej pracy przerwaliśmy zmagania. Nic nie pasowało - ani hasło podane w panelu administracyjnym routera, ani hasło podawane przez jednego z domowników, który podobno zakładał całą sieć i podłączał komputery. Programy do odzyskiwania zagwiazdkowatego hasła także nie pomogły - Windows okazał się od nich mądrzejszy.
  • Miejscowa młodzież.
    Jeśli byliśmy kiedyś w UK, zapewne wiemy co miejscowa młodzież może zrobić. Spora część nastolatków, pod wpływem miejscowego piwa, postanawia “zarobić” na kolejną butelkę dwu-procentowego napoju. Jak? Nie zważając na konsekwencje, biją i rabują losowych ludzi samotnie spacerujących wieczorami. Jednak w moim przypadku nie wykazali się zbytnim instynktem detektywistycznym i zgubienie ich było bardzo łatwe.
    Niestety pewien student najwyraźniej nie wiedział o lokalnej młodzieży - kilka dni temu szkoła dostała telefon od Policji o znalezieniu pobitego i obrabowanego studenta, który spokojnie szedł nocą po parku jednocześnie rozmawiając przez telefon komórkowy, który trzymał w dosyć widocznym miejscu - przy uchu.
  • Tescomania.
    Jeśli mieszkamy u angielskiej rodziny, zawartość lodówki pochodzi z Tesco, jeśli zajrzymy do apteczki, zobaczymy leki “Made in Tesco”, jeśli spróbujemy zadzwonić, przeczytamy “Tescofon”, itd itd. Oczywiście lekko przesadziłem, ale duża część towarów i usług (a może nawet i większość) u większości angielskich rodzin pochodzi właśnie z Tesco.
  • I po co nam język angielski?
    Dzień ostatni, powrót. Wszyscy z paszportami przygotowują się do odprawy i myślą, co by tu powiedzieć miłej pani w okienku mówiącej po angielsku. Połowa grupy się rozczarowała (rozradowała?), ponieważ sympatyczną Angielkę w okienku zastąpiła… Polka komunikująca się z nami w rodzimym języku.
  • Czasem trzeba udawać idiotę.
    Sytuacja - j/w. Dopuszczalna waga bagażu rejestrowanego wynosi 20kg. A co jeśli przekroczyliśmy tę magiczną liczbę? Każdy 1kg nadwagi kosztował £7.50. Każda osoba, której bagaż ważył 21kg lub więcej, musiała zapłacić odpowiednią kwotę. Jednak czy na pewno każda? Otóż nie! Jaki jest sposób na wymiganie się od opłat?
    1. Udać się do okienka z miłą panią mówiącą tylko po angielsku.
    2. Na każde pytanie odpowiadać w sposób bardzo dziwny.
    3. Udawać, że nie zna się większości słów jak “id” czy “packed yourself”.

    Następnie wystarczy mieć nadzieję, że pani w okienku dojdzie do tego, że nie zrozumiemy polecenia, aby zapłacić za nadwagę i/lub dodatkowy bagaż i nic nie zapłacimy.
    Sprawdzone ;)

Mam nadzieję, że teraz, kiedy jestem w Polsce, liczba wpisów znacznie się zwiększy ;)

A teraz, proszę, zapoznaj się z opcjami dostępnymi poniżej w ramce lub od razu przejdź do komentarzy.

Drukuj ten post Drukuj ten post Podziel się z innymi:
Podobne wpisy Poprzedni wpis: Przesiadka
Następny wpis: Blog Day 2008 - już za kilka dni
 

 

12 Komentarzy »

Sposób “na idiotę” jest najlepszy - najlepiej udać że się nie wie, a ktoś pomoże/wyjaśni/machnie ręką i da spokój. Metoda sprawdzona.

Przede wszystkim, gratuluje Ci odwagi. Mimo, że uczę się tego angielskiego już tyle lat, nie sądzę abym się z kimkolwiek dogadał ;]

Ja nie sprawdzałem, ale widziałem taką sytuację, i faktycznie metoda działa.

Mimo, że uczę się tego angielskiego już tyle lat, nie sądzę abym się z kimkolwiek dogadał ;]

Polecam kilkutygodniowy wyjazd do UK - jeszcze miesiąc temu nie dogadałbym się z nikim (po angielsku), ale dłuższy pobyt w angielskiej rodzinie bardzo dużo pomaga w prowadzeniu konwersacji w języku angielskim.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
 

Laptop - zapewne miałeś torbę/plecak typowy dla laptopów. Ja zawsze jak gdzieś lecę jestem proszony o wyjęcie. Tuż po atakach zawsze kazali mi jeszcze wszystko włączać: laptop, komórka, pda, mp3… no i zdejmować trzewiczki w momencie, gdy nie ma kapci (worków ;) ).

WiFi - trzeba było ponownie skonfigurować router ;)

Młodzież - no cóż, ja się do brytyjskiej młodzieży przyzwyczaiłem. Rozwiązanie: unikać i olewać :) Nigdy nie rozmawiać, bo jak się kłóci z głupim, to sprowadzi człowieka do swojego poziomu i pokona dzięki doświadczeniu ;)

Tescomania - no cóż, Szwedzi mają Ikeę (zgadnij jak mają urządzone mieszkania ;) ), Niemcy Volkswageny i BMW, a Brytyjczycy Tesco. Takie są już prawa natury :D

Angielski - z lotniska w Birmingham leciałem w sumie z 30 razy. Za każdym razem w każdej kawiarni mówiłem po polsku :P Co najciekawsze, pomimo paranoicznego przestrzegania wymaganego wieku, dawniej jak byłem nieletni, to w pubach zawsze dostawałem moje piwo. Jak to dobrze być Polakiem :)

Bagaż - mój sposób na nadbagaż to czarujący uśmiech i latanie dobrymi liniami (Lufthansa, BA, Swiss broń boże “tanie” linie, LOT czy Air France). Polecam również na wypadek opóźnień, spóźnienia się na lot lub przyjścia tuż po zamknięciu bramki. Niezawodne ;)

A na czym polegał ten kurs?

Wow, po pierwsze dzięki za dłuuugi i wyczerpujący komentarz.
Laptop - to był taki sam plecak jaki miała reszta grupy, i na 100% nie wygląda na laptopowy ;]
WiFi - ta, a potem skonfigurować wszystkie komputery, wraz z tym należącym do syna - dla niego byłoby to ciężkie przeżycie.
Młodzież - olewanie jest dobre. Jednak czasem nie dają za wygraną, wzywają wsparcie i zaczynają zabawę ;)
Bagaż - wiesz, ale Pałac Młodzieży wolał zaoszczędzić na biletach, które w tanich liniach lotniczych są naprawdę tanie.
Na czym polegał kurs? Trzy tygodnie w Westbourne Academy - codziennie (pomijając weekendy) lekcje z Anglikami, którzy w języku polskim nie mówią… ;)

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)

… Pałac Młodzieży wolał zaoszczędzić na biletach …

Pałac Młodzieży nie chciał na niczym zaoszczędzać bo za większą część wyjazdu i tak płacili uczestnicy, a PM jako organizacja pożytku publicznego wielkiej marży na tym nie przycinał. W dodatku Pani Justyna już od kilku lat robi wyjazdy prawie po kosztach, bo ma w swojej harcerskiej naturze przede wszystkim dobro i radość dzieci.

Bilet był z WizzAir bo oprócz tej linii lotniczej do Bournemouth lata również najgorsza z najgorszych tanich linii lotniczych - RyanAir! Tam limity bagażu są 15kg i 5kg!!! Więc nie jeździć mi po Pałacu tylko powiedzieć jak było na prawdę :)

Hm, a nie 15kg i 5kg? Poprawione.

 
 

@Maciej Płoński:
“Tam limity bagażu są 15kg i 5kg!!!”
15+10, w przeciwienstwie do 20+5kg.
Dokladnie tyle samo, tylko inaczej rozmieszczone

 
 
 

Dzieki że zajrzałeś na mojego bloga. Wpadłem sobie na twój i mam sugestię byś pisał tylko o najważniejszych rzeczach. Blog na tym nie straci, a sam będziesz miał więcej satysfakcji,bo wszystkie wpisy będą bardziej przemyślane.
hej

 

Oczywiście nie chciałbym byś mnie źle zrozumiał. Po prostu też bym chciał odwiedzać różne blogi, ale jak na nie wchodzę to nie jestem w stanie przebrnąć często przez pierwsze 4 linijki. Rzeczywiście problem jest w tym, że aby ktoś chciał przeczytać 5 tą, musi chcieć przeczytać 4 tą. A jeżeli już w pierwszym zdaniu piszesz, że np przestawiłeś krzesło i na nim usiadłeś… chyba nie ma w tym nic ciekawego.
Właśnie dlatego zanim dodam jakikolwiek wpis, najpierw pół godziny się zastanawiam co napisać.

@Finito: Rozumiem - ja ostatnio wybieram pakiet 24h - zawsze zastanawiam się, czy dnia następnego też opublikowałbym dany wpis ;)

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
 

@Maciej Płoński: Ja tak dużo moralizuje, ale w gruncie rzeczy mam na moim blogu dużo łatwiej. Po pierwsze razem z rkdeeyem mamy monopol,bo nie ma w necie blogów muzycznych. Po drugie teledysk jest też swego rodzaju ciekawostką i dlatego nie trzeba zbyt wiele do niego pisać. A w blogu pisanym rzeczywiście trzeba się dużo bardziej na myśleć - jedno, ze temat a drugie że stylistyka pisarska. Miałem kiepską ocenę z pisemnego polskiego na maturze więc nie będę tego bardziej zgłębiał;-))

@Finito: Nalegam, aby korzystać z opcji “Odpowiedz na ten komentarz” nawet jeśli treść nowego komentarza nie jest powiązana z żadnym innym komentarzem. Tak jak w powyższym przypadku.
Dzięki za komentarz. Ja jeszcze matury nie miałem - przetestuję się za trzy lata.
Wybacz, ale o tej porze nie jestem zbyt kreatywny.

(Poniżej tego poziomu komentarze nie będą zagnieżdżane)
 
 
Imię (wymagane)

E-mail (wymagane - tylko do wiadomości administratora) (wspieramy Gravatar.com) (Polityka prywatności)


Dozwolone tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Jeśli jest to odpowiedź na inny komentarz, upewnij się, że korzystasz z opcji "Odpowiedz na ten komentarz" - po co rozbijać wątek? ;) Dlaczego jest to ważne?

Czy wiesz, że na tym blogu obowiązuje regulamin komentowania, a sprawy osobiste załatwia się gdzie indziej?

Twój komentarz (mniej miejsca | więcej miejsca)

Uwaga! Na blogu działa system WP-Cache i filtr antyspamowy. Komentarz będzie widoczny z pewnym opóźnieniem (akceptacja przez moderatora lub odświeżenie cache). W obu przypadkach nie należy panikować i wysyłać go ponownie - na pewno trafił do bazy i niedługo się tu pojawi ;) A co jeśli się nie pojawi?



LinkLift

Odpowiedzi trackback na ten post